Tytuł: By być kochanym, kochaj tak samo.
Paring: Lilo
Nazywam się Louis i jestem aniołem, ale nie tym z białymi skrzydłami. Moje są czarne. To nie jedyna różnica między dobrymi a mną. Oni chcą uszczęśliwiać, ja wole krzywdzić. Tylko jedna osoba zamotała mi kiedyś w głowie. Był to Liam, chłopak z białymi skrzydłami i chciałem zrobić wszystko by był najszęśliwszym stworzeniem we wszechświecie, lecz to co zrobiłem przyniosło całkiem odwrotny efekt. Poznaliśmy się w Centrum- klubie dla dobrych aniołów. Tak, w tedy byłem taki jak Liam. Siedziałem przy barze i gadałem z barmanem, który na śmiertelnika był całkiem przystojny. Miał duże oczy o kolorze zielonym, które swoją intensywną barwą przyciągały, burze kasztanowych loków i były one związane za pomocą bandany w białe gwiazdki na granatowym tle. Jego malinowe usta formując się w uśmiech tworzyły urocze dołeczki w policzkach. Biała koszula, którą miał na sobie, podkreślała jego wyrzeźbiony tors, a czarne rurki pokazywały jego chude nogi, których pewnie nie jedna dziewczyna mu zazdrościła. Miał na imię Harry.
- No więc jak się tu znalazłeś? Nie jesteś i pewnie nie byłeś aniołem?– zadałem kolejne pytanie. Jestem typem osoby ciekawskiej, ale znam umiar.
- Poznałem jednego z was- pokazał palcem moje skrzydła- na Ziemi. Zaproponował mi dobrze płatną pracę z dala od tego gówna, które teraz tam panowało, panuje i będzie panować.- powiedział, a w jego głosie nie było słychać żalu czy smutku, tylko radość.- Nie, nie tęsknie za rodziną- dodał widząc, że chce zadać kolejne pytanie.
- Przepraszam- do naszej pogawędki dołączył nowy głos, więc chcąc sprawdzić kto to odwróciłem się i zobaczyłem jego. Chłopaka o pięknych, głębokich, brązowych oczach. Jego krótko obcięte, a po bokach wygolone włosy o kolorze ciemnym blond, były postawione do góry. Miał na sobie jeansy, koszulę w niebieską kratkę z podwiniętymi do łokci rękawami i brązowe, wysokie, wiązane oficerki. – Czy mogę porwać cię do jednego tańca?- popatrzył na mnie a ja nie mogąc nic powiedzieć , co rzadko mi się zdarza, pokiwałem energicznie głową, przez co moja fryzura trochę się zburzyła, ale teraz się tym nie przejmowałem. Chwycił moją rękę i pociągnął na parkiet. Moje nogi były jak z waty przez uścisk jego dłoni. Stanęliśmy i zaczęliśmy rytmicznie potrząsać pupami. Gdy ta piosenka się skończyła i zaczęła się ballada Eda Sheerena „ I see fire” chłopak przybliżył się do mnie, położył swoje dłonie na moich biodrach, przesuwając powoli niżej i niżej, aż trafił na moją pupę. Ja zaś jedną kończyną chwyciłem jego kark, a drugą wplotłem w jego krótkie włoski. Chłopakowi musiały spodobać się moje działania ponieważ zamkną te piękne oczy i zaczął mruczeć. Chciałem pocałować go w te malinowe usta, ale nie chcą go odstraszyć musiałem się powstrzymać.
- Jestem Liam- zaskoczył mnie tym zdaniem. Myślałem, że jest typem raczej cichej, choć odważnej osoby. Wpatrywał się we mnie długą chwilę oczekując odpowiedzi.
-Louis. Miło mi.
I tak się poznaliśmy. Długo jeszcze tańczyliśmy, od czasu do czasu wyłapując zazdrosne spojrzenie barmana lub te zachłanne innych mężczyzn, nastolatków, kobiet czy też nastolatek. Zmęczeniu poszliśmy usiąść na kanapie i zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim i o niczym. Podczas tej pogawędki dużo się o sobie dowiedzieliśmy. Często płeć przeciwna lub ta sama nam przeszkadzała, chcą zaciągnąć nas na parkiet lub do łóżka. Dwa razy dostaliśmy propozycję trójkąta, na którą mógłbym się zgodzić pod warunkiem wykluczenia tej trzeciej osoby i zgodą blondyna. I w tedy zadzwonił mój telefon.
- Halo?- odpowiedziała mi głucha cisza więc chciałem się rozłączyć, ale coś mi nie pozwoliło. Chyba przeczucie, bo po chwili ciszy odezwał się głos mojej siostry, mówiący mi, że mam wracać do mieszkania, w którym na jakiś czas się ulokowała. Pożegnałem się blondynem, wpierw wymieniając się numerami telefonów. Potem dużo się spotykaliśmy, rozmawialiśmy lub pisaliśmy smsy. Po jakiś paru miesiącach Georgia się wyprowadziła, ale długo nie byłem sam bo za kilka tygodni Liam, mój chłopak się wprowadził do mnie. Ja pracowałem w sklepie muzycznym a mój współlokator był stażystą i uczył się na lekarza. Często miał nocne dyżury. Z moich przesiadywań w barze jednak wynikło coś dobrego, a mianowicie zaprzyjaźniłem się z Harrym. Blondyn zapoznał mnie ze swoim przyjacielem Zaynem i Niallem. Blondyn strasznie dużo jadł więc często przed jego przyjściem wychodziłem na zakupy, za to brązowooki na początku był nieśmiały ale po paru spotkaniach przekonał się do mnie i Harrego. Z początku wszyscy myśleliśmy, że loczek jest heteroseksualny. On zaś tych przypuszczeń nie potwierdzał, ale też nie zaprzeczał. Pewnego dnia zostałem sam w domu. Liam miał dyżur, blondyna nie było w kraju, ponieważ odwiedzał rodzinę w Irlandii, a mulat był u swojej dziewczyny Perrie, słodkiej blondyneczki. Jest bardzo mądra, choć jej styl tego nie potwierdzał. Myślałem, że zielonooki też ma zajęty wieczór. Moje przypuszczenia okazały się mylne, gdy zobaczyłem go w drzwiach. Nie myśląc wiele, wpuściłem go do domu. Ciekawiło mnie skąd wie, że jestem w domu i to sam. Harry miał na sobie granatową koszulę w serduszka, swoje czarne spodnie i nowe czarne, lakierowane buty. Może to dzięki tej whisky, która płynęła w mojej krwi nie zorientowałem kiedy mój gość wpił mi się w usta, a ja zamiast go odsunąć pogłębiałem pocałunek. Obydwoje zorientowaliśmy się, że stoimy w holu, więc nie odrywając się od siebie przeszliśmy do salonu. Powoli zaczęliśmy się pozbywać ubrań. 20 minut później było już po wszystkim, a alkohol w mojej krwi już wyparował i została kara, czyli kac i poczucie winy. Zdradziłem Liama, kochałem go a on mnie i jeszcze miałem czelność spojrzeć parę godzin później w jego oczy i kłamałem. Potem swoimi ustami, które dotykały Harrego całowałem blondyna. Jednak poczucie winy nie dawało mi spokoju i musiałem się przyznać nie ważne jakie miały być tego skutki musiałem je przyjąć. Pierwsze skutki było już widać, a były to czarne skrzydła potwierdzające moje grzeszki.
- Liam, ja ja ja …… ja muszę ci coś powiedzieć.- nie mogłem powstrzymać jąkania i łez, które cisnęły się na zewnątrz spod moich zaciśniętych powiek.
- Kochanie nie płacz. Wiesz, że mi możesz wszystko powiedzieć, prawda?- pokiwałem głową.
- Li wczoraj napiłem się whisky. To było parę szklanek, które niestety podziałały mocniej niż powinny, albo ja mam za słabą głowę- zaczął się śmiać, ale widząc moją poważną minę skończył.- W tedy przyszedł Harry, sam. Myślałem, że jest hetero, że woli dziewczyny- nie wytrzymałem i rozpłakałem się na dobre.- On, on … mnie pocałował, a ja mu uległem. Przepraszam, ja nie chciałem tego. Wiem, że nie zasługuję na Ciebie.-myślałem, że chłopak mnie uderzy, zacznie krzyczeć lub każe mi odejść albo co gorsza to on opuści nasze mieszkanie, a on mnie uspakajał jak na dobrego anioła przystało.
- Louis, kochanie. Kochany wiem, że żałujesz. Postaram Ci się wybaczyć i ponownie zaufać ale daj mi czas i może …. Zerwij kontakt z NIM.
- Oczywiście, wszystko dla Ciebie. A nie boisz się opinii innych lub, że zostaniesz wykluczony z naszego świata?
- Nie, puki mam Ciebie przy sobie, wszyscy inni się nie liczą.- a mi z serca spadł kamień.
________________________________________________________________
Cześć kochani. Jak wam się podoba, bo ja uważam, że jest do du*y, ale to do was należy ostatnie zdanie. Przepraszam za przerwę, której ciąg dalszy od 01.07( od wtorku) ponieważ jadę na obóz jako opiekun. Przepraszam jeszcze raz za te przerwy.
Paring: Lilo
Nazywam się Louis i jestem aniołem, ale nie tym z białymi skrzydłami. Moje są czarne. To nie jedyna różnica między dobrymi a mną. Oni chcą uszczęśliwiać, ja wole krzywdzić. Tylko jedna osoba zamotała mi kiedyś w głowie. Był to Liam, chłopak z białymi skrzydłami i chciałem zrobić wszystko by był najszęśliwszym stworzeniem we wszechświecie, lecz to co zrobiłem przyniosło całkiem odwrotny efekt. Poznaliśmy się w Centrum- klubie dla dobrych aniołów. Tak, w tedy byłem taki jak Liam. Siedziałem przy barze i gadałem z barmanem, który na śmiertelnika był całkiem przystojny. Miał duże oczy o kolorze zielonym, które swoją intensywną barwą przyciągały, burze kasztanowych loków i były one związane za pomocą bandany w białe gwiazdki na granatowym tle. Jego malinowe usta formując się w uśmiech tworzyły urocze dołeczki w policzkach. Biała koszula, którą miał na sobie, podkreślała jego wyrzeźbiony tors, a czarne rurki pokazywały jego chude nogi, których pewnie nie jedna dziewczyna mu zazdrościła. Miał na imię Harry.
- No więc jak się tu znalazłeś? Nie jesteś i pewnie nie byłeś aniołem?– zadałem kolejne pytanie. Jestem typem osoby ciekawskiej, ale znam umiar.
- Poznałem jednego z was- pokazał palcem moje skrzydła- na Ziemi. Zaproponował mi dobrze płatną pracę z dala od tego gówna, które teraz tam panowało, panuje i będzie panować.- powiedział, a w jego głosie nie było słychać żalu czy smutku, tylko radość.- Nie, nie tęsknie za rodziną- dodał widząc, że chce zadać kolejne pytanie.
- Przepraszam- do naszej pogawędki dołączył nowy głos, więc chcąc sprawdzić kto to odwróciłem się i zobaczyłem jego. Chłopaka o pięknych, głębokich, brązowych oczach. Jego krótko obcięte, a po bokach wygolone włosy o kolorze ciemnym blond, były postawione do góry. Miał na sobie jeansy, koszulę w niebieską kratkę z podwiniętymi do łokci rękawami i brązowe, wysokie, wiązane oficerki. – Czy mogę porwać cię do jednego tańca?- popatrzył na mnie a ja nie mogąc nic powiedzieć , co rzadko mi się zdarza, pokiwałem energicznie głową, przez co moja fryzura trochę się zburzyła, ale teraz się tym nie przejmowałem. Chwycił moją rękę i pociągnął na parkiet. Moje nogi były jak z waty przez uścisk jego dłoni. Stanęliśmy i zaczęliśmy rytmicznie potrząsać pupami. Gdy ta piosenka się skończyła i zaczęła się ballada Eda Sheerena „ I see fire” chłopak przybliżył się do mnie, położył swoje dłonie na moich biodrach, przesuwając powoli niżej i niżej, aż trafił na moją pupę. Ja zaś jedną kończyną chwyciłem jego kark, a drugą wplotłem w jego krótkie włoski. Chłopakowi musiały spodobać się moje działania ponieważ zamkną te piękne oczy i zaczął mruczeć. Chciałem pocałować go w te malinowe usta, ale nie chcą go odstraszyć musiałem się powstrzymać.
- Jestem Liam- zaskoczył mnie tym zdaniem. Myślałem, że jest typem raczej cichej, choć odważnej osoby. Wpatrywał się we mnie długą chwilę oczekując odpowiedzi.
-Louis. Miło mi.
I tak się poznaliśmy. Długo jeszcze tańczyliśmy, od czasu do czasu wyłapując zazdrosne spojrzenie barmana lub te zachłanne innych mężczyzn, nastolatków, kobiet czy też nastolatek. Zmęczeniu poszliśmy usiąść na kanapie i zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim i o niczym. Podczas tej pogawędki dużo się o sobie dowiedzieliśmy. Często płeć przeciwna lub ta sama nam przeszkadzała, chcą zaciągnąć nas na parkiet lub do łóżka. Dwa razy dostaliśmy propozycję trójkąta, na którą mógłbym się zgodzić pod warunkiem wykluczenia tej trzeciej osoby i zgodą blondyna. I w tedy zadzwonił mój telefon.
- Halo?- odpowiedziała mi głucha cisza więc chciałem się rozłączyć, ale coś mi nie pozwoliło. Chyba przeczucie, bo po chwili ciszy odezwał się głos mojej siostry, mówiący mi, że mam wracać do mieszkania, w którym na jakiś czas się ulokowała. Pożegnałem się blondynem, wpierw wymieniając się numerami telefonów. Potem dużo się spotykaliśmy, rozmawialiśmy lub pisaliśmy smsy. Po jakiś paru miesiącach Georgia się wyprowadziła, ale długo nie byłem sam bo za kilka tygodni Liam, mój chłopak się wprowadził do mnie. Ja pracowałem w sklepie muzycznym a mój współlokator był stażystą i uczył się na lekarza. Często miał nocne dyżury. Z moich przesiadywań w barze jednak wynikło coś dobrego, a mianowicie zaprzyjaźniłem się z Harrym. Blondyn zapoznał mnie ze swoim przyjacielem Zaynem i Niallem. Blondyn strasznie dużo jadł więc często przed jego przyjściem wychodziłem na zakupy, za to brązowooki na początku był nieśmiały ale po paru spotkaniach przekonał się do mnie i Harrego. Z początku wszyscy myśleliśmy, że loczek jest heteroseksualny. On zaś tych przypuszczeń nie potwierdzał, ale też nie zaprzeczał. Pewnego dnia zostałem sam w domu. Liam miał dyżur, blondyna nie było w kraju, ponieważ odwiedzał rodzinę w Irlandii, a mulat był u swojej dziewczyny Perrie, słodkiej blondyneczki. Jest bardzo mądra, choć jej styl tego nie potwierdzał. Myślałem, że zielonooki też ma zajęty wieczór. Moje przypuszczenia okazały się mylne, gdy zobaczyłem go w drzwiach. Nie myśląc wiele, wpuściłem go do domu. Ciekawiło mnie skąd wie, że jestem w domu i to sam. Harry miał na sobie granatową koszulę w serduszka, swoje czarne spodnie i nowe czarne, lakierowane buty. Może to dzięki tej whisky, która płynęła w mojej krwi nie zorientowałem kiedy mój gość wpił mi się w usta, a ja zamiast go odsunąć pogłębiałem pocałunek. Obydwoje zorientowaliśmy się, że stoimy w holu, więc nie odrywając się od siebie przeszliśmy do salonu. Powoli zaczęliśmy się pozbywać ubrań. 20 minut później było już po wszystkim, a alkohol w mojej krwi już wyparował i została kara, czyli kac i poczucie winy. Zdradziłem Liama, kochałem go a on mnie i jeszcze miałem czelność spojrzeć parę godzin później w jego oczy i kłamałem. Potem swoimi ustami, które dotykały Harrego całowałem blondyna. Jednak poczucie winy nie dawało mi spokoju i musiałem się przyznać nie ważne jakie miały być tego skutki musiałem je przyjąć. Pierwsze skutki było już widać, a były to czarne skrzydła potwierdzające moje grzeszki.
- Liam, ja ja ja …… ja muszę ci coś powiedzieć.- nie mogłem powstrzymać jąkania i łez, które cisnęły się na zewnątrz spod moich zaciśniętych powiek.
- Kochanie nie płacz. Wiesz, że mi możesz wszystko powiedzieć, prawda?- pokiwałem głową.
- Li wczoraj napiłem się whisky. To było parę szklanek, które niestety podziałały mocniej niż powinny, albo ja mam za słabą głowę- zaczął się śmiać, ale widząc moją poważną minę skończył.- W tedy przyszedł Harry, sam. Myślałem, że jest hetero, że woli dziewczyny- nie wytrzymałem i rozpłakałem się na dobre.- On, on … mnie pocałował, a ja mu uległem. Przepraszam, ja nie chciałem tego. Wiem, że nie zasługuję na Ciebie.-myślałem, że chłopak mnie uderzy, zacznie krzyczeć lub każe mi odejść albo co gorsza to on opuści nasze mieszkanie, a on mnie uspakajał jak na dobrego anioła przystało.
- Louis, kochanie. Kochany wiem, że żałujesz. Postaram Ci się wybaczyć i ponownie zaufać ale daj mi czas i może …. Zerwij kontakt z NIM.
- Oczywiście, wszystko dla Ciebie. A nie boisz się opinii innych lub, że zostaniesz wykluczony z naszego świata?
- Nie, puki mam Ciebie przy sobie, wszyscy inni się nie liczą.- a mi z serca spadł kamień.
________________________________________________________________
Cześć kochani. Jak wam się podoba, bo ja uważam, że jest do du*y, ale to do was należy ostatnie zdanie. Przepraszam za przerwę, której ciąg dalszy od 01.07( od wtorku) ponieważ jadę na obóz jako opiekun. Przepraszam jeszcze raz za te przerwy.