13.05.2014

Believe in us cz. I- mały prezent na początek.

Tytuł: Believe  in us cz. I
Paring: Larry Stylinson


Moją pierwszą miłością... był chłopak. Tak, jestem gejem. Nazywał się Louis Tomlinson. Poznałem go na balu charytatywnym, na którym miałem zagrać. Gdy go pierwszy raz zobaczyłem, nie pomyślałem, że jest przystojny, czarujący czy też uroczy lecz, że musi być snobem, przychodzącym tutaj tylko po to by zaspokoić swoje ego. Zająłem miejsce przy fortepianie i przy pierwszych nutach "Strong" nasze spojrzenia na chwilę się spotkały. Nie widziałem w nich tego co we wszystkich innych czyli pogardy czy też wyższości, lecz dobroć i troskę. I w tedy pomyślałem, że pierwszy raz pomyliłem się do osoby siedzącej na tego typu imprezie. Zapragnąłem go bliżej poznać, przytulić a może nawet... pocałować. Po skończonej piosence zagrałem jeszcze kilka innych, a potem miałem przerwę. Zszedłem ze sceny i chciałem zadzwonić do Gemmy- mojej starszej siostry. Już miałem telefon w ręce, gdy usłyszałem męski głos za sobą, więc szybko się odwróciłem w tamtą stronę. I w tedy go zobaczyłem Stał tam i wpatrywał się we mnie.
- Cześć, jestem Louis- odezwał się niebieskooki.
- Cześć, Harry. Miło mi- odparłem. Musiałem przyznać, że w czarnym garniturze wyglądał lepiej niż agent 007. Jego włosy były ułożone w elegancki nieład i przy puszczam, że musiał się długo szykować, by wyglądać tak olśniewająco jak teraz.
- Mi również. Piękna piosenka. Sam ją napisałeś?- zapytał.
- Tak. Wybacz, że zapytam, ale co tu robisz, bo nie wyglądasz, jak ci wszyscy ludzie?
- Mój ojciec zaciągnął mnie tutaj- odparł z zażenowaniem- A co masz na myśli mówiąc, że nie wyglądam jak oni?
- Po pierwsze, rozmawiasz ze mną jak z równym sobie. Po drugie, wnioskuje po tym co mi powiedziałeś, że nie chcesz tu być.-Już chciał coś powiedzieć, lecz ktoś go zawołał więc musiał już mnie opuścić, a ja musiałem wracać na scenę. Bal się skończył, a ja nie spotkałem Louisa, choć bardzo bym chciał, znów go zobaczyć. Choć znałem go dopiero kilka godzin i nigdy nie wierzyłem w prawdziwą miłość, a co dopiero w miłość od pierwszego wejrzenia. I wiem też, że zabrzmi to tandetnie, ale zakochałem się w nim. \
-Boję się, że nigdy już go nie spotkam.- powiedziałem do siebie.




_________________________________________________________________________________

Cześć. Pierwszy one shot. Krótki, wiem. Przepraszam, ale chciałam zrobić wam niespodziankę. Plany co dodawania ich troszkę się zmieniły, bo mogą się pojawiać częściej i podczas tygodnia. Chcesz być informowany? Zostaw swój usher na tt. Nie chce wam ględzić jak większość blogerów o komentowanie, ale to mnie motywuje. Chcesz?- dodaj komentarz. Nie chcesz?- nie dodawaj.  Do następnego. A to coś dla was.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz